Kasa, kasa… czyli wynagrodzenia!

Z wynagrodzeniami jest tak, że to zawsze budzi wiele emocji. Różnych, negatywnych i pozytywnych – zależy czy jesteś biorącym czy dającym. Jak zrobić, żeby wszyscy byli zadowoleni? Wynagrodzenie jest bardzo ważne w pracy. Niektórzy twierdzą, że nie pracują dla pieniędzy, ale to Ci którym ich nie brakuje 😉 a spróbuj takiemu obniżyć wynagrodzenie, to zobaczysz jak szybko zmieni zdanie.

Reguła jest prosta i jedna – nie żałuj pieniędzy na dobrych ludzi, a z drugiej strony, jeżeli jesteś dobry w tym co robisz ceń się.

Możesz zatrudnić kilka przeciętnych osób z małych wynagrodzeniem i mieć średnie obroty. Możesz też dać pracę mniejszej ilości ludzi, ale bardzo dobrze wykwalifikowanym, a Ci zarobią na siebie, Ciebie, opłaty firmy itp. Co ciekawe jeden dobry handlowiec, jest w stanie zarobić więcej niż trzech przeciętnych. Wystarczy kilka miesięcy i zamiast jednego handlowca będziesz musiał/a zatrudnić kolejnych. Dobrze wybrana osoba, potrafi tak rozwinąć biznes, że zarabia na kolejne etaty. Nowi ludzie, tacy jak opisałam wyżej zarabiają na następne. I w taki sposób rośniesz w zawrotnym tempie, a nie jesteś stratny. To tyczy się każdej dziedziny. Więc jak jesteś w początkowej fazie firmy to pamiętaj – jakość a nie ilość.

Zapłać = zarób.

Jeżeli myślisz , że na wynagrodzeniach można oszczędzić, to jesteś w błędzie. Chcesz oszczędzać to ogranicz inne wydatki. Pracownicy najniższego szczebla zazwyczaj myślą, że są niezastąpieni i bez nich firma nie mogłaby istnieć. Oczywiście, ich obowiązki są ważne i prowadzą do zwiększenia wzrostu firmy, ale to najwyższe szczeble ciągną wynik. Jak to się dzieje? Masz średnich handlowców, ale bardzo mocnego kierownika. To zarządzający myśli o całym wyniku finansowym, więc ma parcie na wynik. Zatem stosuje różne rozwiązania, aby była płynność. Handlowcy bez dobrego lidera nic nie zrobią. Mogą przez chwilę czuć się odpowiedzialni za wynik. Jeżeli kierownik nie będzie trzymał nad tym kontroli to nastanie moment, że handlowcy nie będą musieli. Nawet nie zorientują się, że powoli wypadają z gry. Zaczniesz zarabiać mniej – oni też będą mieli mniej. I co? Rozpoczną szukania nowej pracy z „lepszym wygrodzeniem”. Dobry kierownik plus zespół to jest związek idealny. Ty jako właściciel wcale nie musisz być liderem. Zatrudnij go! I zostaw budowanie zespołu jemu. Przecież to on będzie z tymi ludźmi pracował. Ty po prostu płacisz i wymagasz.

Ograniczenia w wynagrodzeniu.

Zdarzają się tak często. Przychodzi ktoś po podwyżkę, a Ty masz problem z jej daniem? Zadaj sobie pytanie – dlaczego nie chcę jej/jemu dać podwyżki? Powinno być tak, że jeżeli pracownik pracuje ponad przeciętną i ma szczególne osiągnięcia to jest czas na to, żeby iść do szefa podwyższyć wynagrodzenie. W innym przypadku, jeżeli pracownik uważa, że mu się należy o tak po prostu to pod żadnym pozorem jako pracodawca nie dawaj więcej. Zastanów się jako szef czy chcę dać więcej danej osobie? I sam/a odpowiadasz sobie, że tak faktycznie zasługuje to super. Jeżeli masz uprzedzenia i nie masz zamiaru dać więcej to powiedz to pracownikowi. Możesz też zlecić dodatkowe zadania, których musi się nauczyć i dopiero wtedy dać. Nie pracujesz z daną osobą na co dzień i trudno Ci obiektywnie spojrzeć na jej/jego pracę? Zasięgnij porady u kierownika i reszty zespołu, jak im pracuje się z daną osobą. Jesteś pracownikiem i uważasz, że masz za małe wynagrodzenie? Zrób sobie rachunek sumienia i zadaj kilka niezbędnych pytań. Jak długo pracujesz? Co takiego robisz ponad swój zakres obowiązków? Czy jesteś już wystarczająco wykwalifikowany? Co możesz dać od siebie więcej? Znalazłaś/eś jakieś super rozwiązanie, które przyniosło zysk firmie? Jeżeli na większość z tych pytań odpowiedź brzmi nie. To nie idź po podwyżkę. Wynagrodzenie ustala się na podstawie kompetencji i zakresu obowiązków. Nie Twojego widzi mi się.

Emocje – one zawsze nas gubią w biznesie.

Tak samo jest z emocjami w wynagrodzeniach. Nie kieruj się nimi i jeżeli ktoś Ci czegoś odmówi to też nimi nie reaguj. Wynagrodzenia muszą być szacowne na chłodno. Zanim pójdziesz do przełożonego to naszykuj listę osiągnięć, zasług i innych wyróżników. Nie myśl, że w przypływie emocji uda Ci się przegadać. Przychodzi ktoś do Ciebie po podwyżkę – wysłuchaj i tyle. Chyba, że już na wstępie zgadzasz się z większością argumentów pracownika – możesz powiedzieć, że dobry pomysł, ale wrócisz z odpowiedzią. Zanim podejmiesz jakąś decyzję związaną z wynagrodzeniem – prześpij się z tym. Zrób analizę czy faktycznie ktoś zasługuje? Czy naprawdę Ty zasługujesz na podwyżkę?

Masz pytania odnośnie tematu wynagrodzeń? Śmiało, pisz!

Dziękuję, że ze mną jesteś!

Ewelina Spytek

Dodaj komentarz