Asertywność w zarządzaniu.

Przypomnijmy sobie co to jest asertywność?

To nic innego jak posiadanie i wyrażanie własnego zdania oraz bezpośrednie wyrażanie emocji i postaw w granicach nie naruszających praw i psychicznego terytorium innych osób oraz własnych, bez zachowań agresywnych, a także obrona własnych praw w sytuacjach społecznych. Czyli? Po prostu mówienie co się myśli, czuje. Ważne jest to, żeby mieć argumenty do swojego zdania. W zarządzaniu asertywność jest bardzo ważna. Bez niej tak naprawdę według mnie nie można brać się za zarządzanie. Twoje zdanie jest tak naprawdę ostatnie, więc jeśli ktoś uważa inaczej to raz, że musisz powiedzieć NIE – mam inne zdanie a dwa, że musisz wytłumaczyć dlaczego tak uważasz. Błędem w zarządzaniu jest to, jeśli założysz, że jesteś szefem, a szef wiadomo – zawsze ma rację. Zespół robi to co każesz ale jeżeli obronisz swoje zdanie, podeprzesz się na, np. statystykach, doświadczeniu itp. zespół zrozumie dlaczego myślisz tak a nie inaczej.

Asertywności można się nauczyć.

Trzeba ćwiczyć. Kiedyś, kilka lat wstecz tak bardzo chciałam, żeby mnie wszyscy lubili, że z reguły zgadzałam się na większość próśb mojego zespołu. Czy mnie lubili? Z pewnością! Tylko czy byłam skuteczna w działaniu? Nie do końca. Okazywało się, że przez to, że, np. dałam dzień wolny danej osobie, a wiedziałam, że jest dużo pracy w tym dniu musiałam dane zadania wykonać sama. Nie robiło mi to większego problemu, tylko, że wpadałam w śnieżną kulę bo wykonując za daną osobę zadanie, poświęcałam swój czas, (a wiemy, że zarządzający mają najmniej czasu). Zaprowadziło mnie to do tego, że nie wyrabiałam się ze swoimi obowiązkami. Jak Ty rozliczasz obowiązki pracowników, a skoro wykonujesz je za nich, tak Ciebie rozlicza też ktoś. I co teraz? Twój zespół pracuje super, a Ty jako osoba zarządzająca jesteś w tyle to jaki przykład dajesz? Żaden! No przepraszam, zespół Cię lubi! Tylko czy z sympatii są pieniądze? Hmm, raczej nie.

Fot. Karolina Okoń Photography, okonfoto.pl

Jak się nauczyłam asertywności?

A tak, że zaczęłam planować swój i zespołu czas. Rozpisywałam na miesiąc / tydzień / dzień, co ma w tym okresie wydarzyć. Jeżeli wiedziałam, że w danym dniu mam mieć dużą dostawę, to nie dawałam nikomu wolnego. Tak samo jak zbliżał się okres wzmożonego ruchu, też nie zgadzałam się na prośby o dzień wolny. Zarządzanie to rozmowa. Nie mówiłam nie bo nie, tylko rozmawiałam z pracownikami. Zaczęłam od ogólnego zebrania informując, że prośby grafikowe są dalej prośbami, a nie pewnikiem. Pracownik indywidualnie pytający o dzień wolny – jeżeli nakładał się z moim planem pracy dostawał informację, że nie bo, np. jest bardzo duża dostawa a reszta zespołu będzie obciążona. Tak więc, powoli uczyłam się mówić nie, ale zawsze miałam argument dlaczego odmawiam. Oczywiście nie przewiduję zdarzeń losowych, gdzie powinno się wspierać pracownika i wręcz zaproponować kilka dni wolnych.

Aby zarządzać asertywnie nie wystarczy mówić tylko nie.

Trzeba pracować nad samym sobą w każdej kategorii. Jeżeli żyjesz w zgodzie ze sobą, masz pełen szacunek do ludzi i swojej osoby, żyjesz świadomie i jesteś pewny / pewna siebie to znacznie łatwiej jest być asertywnym. Zacznij od analizy siebie. Zadaj sobie pytania wyżej wymienione. Znacznie łatwiej będzie mówić Ci wprost. Asertywne zarządzanie to też mówienie tak! Tak, zgadzam się z Tobą. Tak! To świetny pomysł. Nie ucz się tylko odmawiać, naucz się słuchać ze zrozumieniem. Jeżeli ktoś ma świetny pomysł – zgódź się z nim. Granica jest cienka. Nie możesz za wszelką cenę odmawiać bo się uczysz. Nie stracisz, jeśli zgodzisz się z kimś. Pomyśl obiektywnie czy warto się zgodzić czy też nie. Bez emocji. I tak zrób.

Ostatnim elementem w zarządzaniu asertywnym jest wyzbycie się poczucia winy, krzywdy. Jesteś szefem!

To Ty decydujesz o tym jak ma wyglądać Twoja firma / Twój zespół. Musisz się znieczulić na wiele sytuacji. Nie analizować czy dobrze zrobiłam/em, że odmówiłam/em. Jeżeli na chłodno decyzja została podjęta, nie w emocjach to tyle. Nie ma nad czym dalej się zastanawiać. Analiza czy dobrze czy źle zarządziłam/em powinna być przed decyzją a nie po. Podjęta – działam dalej. Szkoda czasu na przemyślenia.

Podsumowując – zacznij od pracy nad samym sobą, pewnością siebie. Przestań się bać mówić o tym co myślisz. Nie odpowiadaj w emocjach – analizuj pytanie pracownika, jeśli nie jest Ci po myśli – powiedz NIE! Mów TAK, jeśli jest to zgodne z Tobą.

Masz jakieś pytania odnośnie zarządzania asertywnego? Napisz do mnie wiadomość, komentarz.

Dziękuję, że ze mną jesteś!

Ewelina Spytek

Dodaj komentarz